| Po prostu pączki |
|
|
|
Warto. Na serio. Pomimo że... czasochłonne! Sprawdzony przepis. Niebo w gębie. Potrzebujemy (do zrobienia 25-30 pączków): - kilogram mąki (pszenna, bez sody i polepszaczy) - 2 czubate łyżki suchych drożdży lub pół kostki świeżych - 10-15 dag cukru pudru (3/4 szklanki) - pół litra mleka - 6 żółtek ze świeżych jaj - 1 jajko całe - 10 dag masła - kieliszek spirytusu (dzięki temu podczas smażenia pączki nie wchłoną tłuszczu) - powidła i szprycka do nadzienia (choć zupełnie niekoniecznie) - olej do smażenia (3/4 litra).
- cukier puder – ok. 40 dag (2 szklanki), - sok z dwóch cytryn Do salaterki z cukrem pudrem dodawać po troszeczku soku. Mieszać aż do uzyskania gęstego lukru.
Ogrzać lekko mleko i rozpuścić w nim drożdże. Utrzeć żółtka i jajo z cukrem na puszysty kogel-mogel, wmiksować miękkie masło. Do sporej miski wsypać mąkę, dodać kogel-mogel, mleko z drożdzami, kieliszek alkoholu. Wyrabiać. Najlepiej rozpłaszczać ciasto i składać jak kopertę, „wtłoczyć” jak najwięcej powietrza w ciasto. Przykryć ściereczką, odstawić w ciepłe miejsce. Podobno nie powinno stać w przeciągu, ale pewności nie mam. Gdy podwoi swoją objętość, wyjąć na stolnicę (stół, blat). Rozwałkować na grubość ok 3 cm. Wykrawać pączki szklanką, kieliszkiem do wina lub kubkiem. Przekładać delikatnie na oprószoną mąką deskę lub tacę. Przykryć ściereczką wszystkie i zostawić na 20-30 min do wyrośnięcia. Smażyć w płaskim garnku lub głębokiej patelni po 3-4 naraz. Nie odstępować na krok garnka. Przestudzać na ręczniku papierowym. Teraz jest dobry czas na „zastrzyk” z dżemu. Następnie jeszcze ciepłe lukrujemy lub posypujemy pudrem.
Z tej porcji będzie o wiele.. wiele za mało pączków, bo znikają bardzo szybko.
|







A teraz pączki!
