| Gilbert K. Chesterton - Człowiek, który był Czwartkiem |
|
|
|
Książka nie była o tym czym myślałam, że będzie.Tym mnie zaskoczyła. Bohater Gabriel Syme, wrażliwy poeta „przeżywający ostre napady chorobliwego strachu o losy ludzkości” przypadkowym trafem zostaje głęboko zakamuflowanym agentem Scotland Yardu. Jest w swoim żywiole – będzie tropił organizacje anarchistyczne. Jak sam mówił jest „piewcą prawa i ładu. Co więcej, opowiadał się za szacunkiem dla konwenansów”.
Związany słowem honoru, nie może jednak po prostu wezwać policji, aby dokonała nalotu i aresztowała to elitarne towarzystwo. Zamiast tego, decyduje się dokonać głębszej inwigilacji i rozpracować organizację od wewnątrz,a szczególnie prezesa Niedzielę, groźnego i potężnego przywódcę anarchistów, który dysponuje tajemniczymi zdolnościami. Spotkanie z przerażającym Niedzielą to dopiero początek serii przedziwnych zdarzeń, nierzadko przewrotnych i zaskakujących. Bohater stara się rozpracować członków Rady, lecz sam ucieka przed zdemaskowaniem. Znajdując sprzymierzeńców, ściga się z czasem, pragnąc ze wszystkich sił powstrzymać zamach terrorystyczny, ale też rozwikłać tajemnicę: komu zależy na pogrążeniu ludzkości w chaosie? Kim jest Niedziela?
Nastrój Londynu, po którym jeżdżą dorożki, mgły na wybrzeżu Tamizy, podróż do Francji i pościgi czy to starymi auto mobilami, wozem strażackim, czy na wykradzionym z Zoo słoniem, balonem, pociągiem – absolutnie nadają się na wartki i dynamiczny film szpiegowski. Końcowa maskarada i taniec w angielskim parku w rezydencji Niedzieli gdzie „każda para zdawała się uosobioną baśnią, czy to wróżka tańcząca ze skrzynką pocztową, czy wiejska dziewczyna z księżycem; każda była niedorzeczna jak przygody Alicji w krainie czarów, a zarazem poważna i wzruszająca jak dzieje miłości” to kolejne potwierdzenie, że widz tego filmu by się nie nudził.
Łatwo w tym wszystkim pewnie byłoby zapomnieć o tym drugim dnie książki, gdyby śledzić tylko fabułę a nie słowa i ich znaczenie. Aby jednak skorzystać z kontaktu z "Człowiekiem…", warto go czytać powoli, nieśpiesznie i zostawiając sobie czas na interpretacje i zadumę.
|






Dzięki zbiegowi okoliczności,trafia do Naczelnej Rady Anarchistów – organu stojącego na czele wszystkich anarchistów świata. Pojawia się w dniu kiedy do Rady trzeba wybrać szóstego członka, a czwartego z sześciu – człowieka który będzie nosił miano Czwartka. Oczywiście – zgłasza się na kandydata i ... zostaje wybrany.
