Warto pościć!

Warto pościć!

Post? To dobre dla fanatyków, a ja religijny nie jestem i nie będę pościł. Wszak wiem, co dla mnie dobre. A najlepsze to, na co mam ochotę! Mogę nie palić, odżywiać się zdrowo, ignorować reklamy (to nie one mną rządzą!), wyobrażam sobie kino bez popcornu i imprezę bezalkoholową. Tak, to moja wola decyduje, więc czemu mnie teraz drażnisz, mówiąc te straszne rzeczy o OGRANICZENIACH? WYRZECZENIECH? POŚCIE?

Dla naszego ciała post jest stanem fizjologicznym – jest i pozostanie nim bez względu na przekonania. Bez względu na to, czy jesteś katolikiem i zacząłeś świadomie czas Wielkiego Postu, czy Muzumaninem i w sierpniu obchodzisz Ramadan. Dlatego, bez względu na religię czy jej brak, ciało zareaguje tak samo. Zostało ono stworzone przez naturę, zatem podlega prawom natury i nie warto dopisywać do tego żadnej religii czy ideologii.

„Człowiek stanowi również niepodzielną jedność na płaszczyźnie ciała, duszy i ducha. Ciałem rządzą zmysły (wzrok, słuch, węch, smak, dotyk). Dusza wiąże się z psychiką, a więc intelektem, wolą, emocjami. Natomiast duch wiąże się z sumieniem. Zarówno światem fizycznym, jak i psychicznym oraz światem ducha rządzą odwieczne i niezmienne prawa Natury. I tu żadna ziemska siła nie jest stanie zmienić tych praw,” wprowadza w temat dr Ewa Dąbrowska.

No dobrze, zatem post. Czyli co? Mam powstrzymać się od jedzenia mięsa?

Jeśli myślimy „zwyczajowo”, post oznacza jedynie powstrzymanie się od mięsa. Post leczniczy warzywno-owocowy to coś innego. Porzucenie mięsa choćby na jeden dzień z pewnością przyniesie zdrowotne korzyści, bo do Twojego wnętrza w tym dniu nie trafi pokarm ulegający procesom gnilnym. Jednak jeśli celem jest odzyskanie zdrowia (przywrócenie homeostazy, równowagi, parametrów wyjściowych systemu, pozbycie się toksyn, złogów, kamieni kałowych) to niestety nie wystarczy.

„Mięso długo zalega w przewodzie pokarmowym, co u człowieka trwa dłużej niż u zwierząt mięsożernych. Mięso jest pokarmem niezrównoważonym, gdyż nie ma m.in. błonnika. Bakterie gnilne w jelicie niszczą bakterie fermentacji mlekowej, które są niezbędne do trawienia błonnika oraz do produkcji witaminy B i K. Bakterie gnilne nie produkują witamin. Mówiąc o szkodliwości mięsa, wymienia się zwykle przestrogę, że mięso szkodzi gdy jest tłuste i smażone, natomiast niewiele się mówi o tym, że KAŻDE białko zwierzęce podlega gniciu jelitowemu.”

Czy to znaczy, że chcesz żebyśmy się zagłodzili? Przecież wyniszczymy organizm! Wyschniemy na wiórek! Każesz nam trawę jeść?

I tu możemy się zdziwić! Bo jest wręcz przeciwnie – taki post regeneruje, witalizuje i odmładza. Dostajemy też od naszych zregenerowanych mitochondriów tony energii i to takiej, że niech się schowa kawa czy zabójcze Lucozade.
W czasie postu również można jeść do syta.

Na paradoks zakrawa fakt, że człowiek XXI wieku odżywia się zbyt obficie, a jest niedożywiony. Brakuje mu wielu niezbędnych składników pokarmowych, które w procesie przetwarzania i zmian genetycznych (co zdaniem koncernów nazywa się „ulepszaniem” żywności) uległy eliminacji.

Wszak każdy „dbający” o siebie popija magnez w musujących tabletkach, czy łyka kompleks witamin.

„Podstawową zasadą postu o którym piszę, jest endogenne czyli wewnętrzne żywienie, polegające na zużywaniu tkanek według hierarchii ważności tzn. organizm najpierw wydala zbędną wodę (ustępują obrzęki), zużywa jako pokarm niepotrzebne zapasy, złogi m.in. tłuszczu, zwyrodniałych komórek i ogniska zapalne (pozbywamy się PRZYCZYN chorób) zaś narządy życiowo ważne takie, jak mózg i serce są najdłużej oszczędzane. Wraz z zużywaniem starych komórek następuje regeneracja młodych, zdrowych komórek, co wiąże się z odmłodzeniem organizmu. Ustępują bóle stawów, a są one często od lat siedliskiem złogów kwasu moczowego i zwyrodniałych tkanek. Leki przeciwzapalne usuwają tylko objawy, zaś przyczynę może usunąć kuracja postna”, i to bez skalpela.
Post leczniczy warzywno-owocowy

Wiesz, boję się postu, bo uczucia głodu nie jestem w stanie znieść. Będę wściekły i zły, agresywny na zmianę ze smutnym… I tutaj mądra Matka Natura przychodzi nam z pomocą. Nasz ośrodek głodu umiejscowiony w podwzgórzu WYŁĄCZA się fizjologicznie, gdy nie są dostarczane żadne wysokoodżywcze pokarmy, a dowóz kalorii jest mniejszy niż 800 kcal na dobę. Gdy to już nastąpi (po ok. dwóch dobach) – nie chce się jeść. Tak po prostu. Jesteś w stanie w to uwierzyć?

Post to nie to samo co głodówka. Na poście warzywno-owocowym można jeść do syta, choć jemy jedynie warzywa i niektóre owoce. Może trwać od 1 do maksymalnie 6 tygodni, i potem wprowadzamy warzywa strączkowe i ziarna.
Oczywiście, są przeciwwskazania, ale nie sądzę, by ktokolwiek nie doczytał na ten temat więcej, tylko oparł swoje decyzje na tej mojej krótkiej notce.

To co chciałabym uzmysłowić, to że są metody powrotu do zdrowia szczególnie „w typowych chorobach z przekarmiania, jak zespół X, tj. choroba wieńcowa, cukrzyca II typu, nadciśnienie, otyłość, hipercholesterolemia, dna moczanowa, miażdżyca zarostowa kończyn. Kuracja ta jest skuteczna w zaburzeniach immunologicznych takich, jak alergie skórne, astma, nawracające infekcje, kolagenozy, a także w chorobie zwyrodnieniowej stawów, zadmie,
paradontozie, chorobie wrzodowej, stłuszczeniu wątroby, owrzodzeniach podudzi. Równocześnie ustępuje szereg zaburzeń funkcjonalnych, jak zespół jelita nadwrażliwego, zaparcia, nerwica, jaskra itp.”

Cytuję tutaj eksperta w dziedzinie, lekarza klinicznego i zajmującego się leczeniem chorób wewnętrznych.
Zachęcam do wyszukania szerszych informacji na temat postu owocowo-warzywnego na stronie i w książkach jego propagatorki dr. Ewy Dąbrowskiej.


Post Daniela Warzywno-Owocowy

W takcie diety spożywamy wyłącznie warzywa i owoce – w postaci surowej, gotowanej, duszonej, pieczonej (np. surówki, świeżo wyciśnięte soki, zupy gotowane na wodzie bez tłuszczu). Wszystkie posiłki przygotowujemy wykorzystując warzywa ubogie w substancje odżywcze, takie jak: marchew, burak, seler, pietruszka, ogórki świeże i kiszone, por, cebula, czosnek, pomidor, papryka, kapusta świeża i kiszona, sałata, kalafior, brokuł i rzodkiewka.

Z owoców możemy się zajadać: jabłkami, grapefruitami i cytrynami. Potrawy przyprawiamy ziołami, soli używamy minimalnie (uff, westchnęli niektórzy, że w ogóle to możliwe)

Do picia przyrządzamy świeże soki warzywne i owocowe, herbaty ziołowe (np. mięta, rumianek, melisa), herbatę zieloną, przegotowaną wodę lub wodę z dodatkiem świeżo wyciśniętego soku z cytryny. Dozwolonych warzyw i owoców możemy jeść bez ograniczeń, więc bycie głodnym na tej diecie jest niemożliwe. Co potwierdza pisząca te słowa.


Cytaty pochodzą z książeczki „Ciało i ducha ratować żywieniem” dr. Ewy Dąbrowskiej.

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *