Zgubne skutki klikania w ikonki

większość nastolatków ma własnego smartfona

W styczniu brytyjska premier Theresa May utworzyła zupełnie nowe ministerstwo – Ministerstwo ds. Samotności – a tekę ministra powierzyła niejakiej Tracey Couch. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, że ministerstwo takie to jedynie mnożenie intratnych posad i usadawianie przysłowiowych znajomych i przyjaciół królika na ciepłych stołkach w administracji rządowej. Okazuje się jednak, że w Wielkiej Brytanii Ministerstwo ds. Samotności jest potrzebne, jeśli wręcz nie niezbędne.

Od kilku lat na sąsiedniej wyspie działa Komisja ds. Samotności, której pokłosiem jest ogólnokrajowa akcja “Happy to Chat”. Ma ona zachęcić osoby samotne do nawiązywania kontaktów z innymi samotnymi lub z wolontariuszami chętnymi pomóc rozwiązać problem samotności.

W krajach rozwiniętych coraz więcej ludzi, szczególnie ludzi młodych, cierpi na samotność. Mimo znaczącego rozwoju technologii, w tym technologii komunikacyjnych, aż 40% młodzieży określa siebie samych jako samotnych, a swoje kontakty z rówieśnikami czy rodziną określa jako luźne i niewiele znaczące.

Jak to się ma do tworzenia specjalnego ministerstwa zajmującego się tym problemem? Otóż od dawna wiadomo, że osoby samotne są bardziej podatne na różnego rodzaju choroby psychiczne, a według najnowszych badań, także na schorzenia fizyczne. Wyniki badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii w roku 2015 wskazują nawet na to, że osoba samotna ma znacząco większe szanse na przedwczesną śmierć niż człowiek cieszący się towarzystwem innych.

Samotność w sieci

Co ciekawe, problemy natury psychicznej związane z samotnością dotykają głównie ludzi młodych, natomiast w przypadku osób starszych problemem stają się głównie choroby fizyczne przypisywane samotności. Obie te grupy zdecydowanie wskazują na coraz mniej znaczących relacji międzyludzkich w ich życiu. O ile może to być zrozumiałe w przypadku osób starszych, o tyle w przypadku młodzieży jest to często zaskakujące. Szczególnie jeśli spojrzymy na aktywność komunikacyjną tej młodzieży. Młodzi ludzie mają często setki, jeśli nie tysiące znajomych na Facebooku, codziennie wymieniają się dziesiątkami wiadomości, nieustannie są obecni w globalnej sieci. W tej samej sieci, w której wydawałoby się, trudno o samotność.

Kluczowym problemem pozostaje jednak nie częstotliwość tych kontaktów ile ich waga dla przeciętnego młodego człowieka. Oni sami wskazują, że wymienienie nawet setek wiadomości z kimkolwiek z długiej listy znajomych nie jest równoznaczne z faktycznym zbliżeniem się z tą osobą. To że ktoś nazywa kogokolwiek znajomym (a angielskie “Friend” brzmi jeszcze bardziej zwodniczo) nie oznacza wcale, że ta osoba zachowuje się jak prawdziwy znajomy czy przyjaciel. W przypadku młodzieży ilość kontaktów nie przechodzi w jakość. Po prostu w większości są to kontakty powierzchowne.

Sam bezpośrednio dostrzegam ten problem we własnym otoczeniu. Mając w domu pełnoletniego (lecz nie dorosłego, jak wciąż mu tłumaczę) syna słyszę czasami coś w stylu: “Mój znajomy z Japonii robi imprezę.” albo “Kumpel z Wrocławia ma nową dziewczynę. Z Kanady.” I nie jest to nic dziwnego, że ani on sam tego kumpla z Japonii nigdy nie widział, ani że ów wrocławianin nigdy nie spotkał swojej dziewczyny z Kanady.

Wirtualni znajomi, realna tęsknota

Dla tego pokolenia, i pewnie dla kolejnych, znajomości i związki mogą się rozpoczynać i kończyć wirtualnie, w mgnieniu oka. Bycie znajomym nie oznacza już spędzenia z drugą osobą ani chwili czasu w tzw. realu, nie oznacza poznania drugiego człowieka osobiście, nie wymaga nawet czasami zamienienia z nim jednego słowa. Są znajomości, które zaczynają się i kończą na przysłowiowym “lajku” na Facebooku (są takie, które faktycznie do tego się sprowadzają). Istotne rozmowy, prowadzone przez poprzednie pokolenia na koncertach, w kinach, na prywatkach, w górach, czy przy ognisku nad jeziorem, są dla młodzieży fikcją z bajek.

Taka sytuacja rodzi pustkę w środku, tęsknotę za czymś prawdziwym, czymś głębszym, czymś co będzie miało sens większy niż zabawa, niż kolejny przesłany do setki znajomych mem czy śmieszny klip. A to z kolei rodzi samotność, poczucie, że mimo wszystkich wirtualnie otaczających nas znajomych jesteśmy sami, nie tylko w sieci ale i prawdziwym życiu.

Więcej czasu, mniej człowieka

Badania naukowe, na razie prowadzone głównie w Stanach Zjednoczonych, dają dość wyraźny obraz zmian w świecie młodzieży. Jeszcze 25 lat temu 85% nastolatków kończących szkoły średnie miało za sobą pierwsze randki i pierwsze szkolne miłości. Teraz ten odsetek spadł do 56%. Generalnie liczba nastolatków regularnie spotykających się ze swoimi rówieśnikami poza szkołą spadła o 40% w ciągu ostatniej dekady. I nie chodzi tu o spotykanie się na imprezach czy przy specjalnych okazjach. Chodzi o zwykłe spotkania, o to czym dla poprzednich pokoleń było siedzenie na trzepaku, wspólne jeżdżenie na rowerach bez wyraźnego celu, czy w przypadku płci pięknej – skakanie na gumie.

Jednocześnie dane statystyczne wskazują, że nastolatki mają dziś znacznie więcej wolnego czasu niż ich rówieśnicy 20 czy 10 lat temu. Co robią z tym czasem? Wygląda na to, że najczęściej spędzają go sam na sam z telefonem lub tabletem we własnych sypialniach coraz rzadziej angażując się w międzyludzkie interakcje, które wymagają spotkania z innym człowiekiem twarzą w twarz. Wielu z nich uważa, że wirtualni znajomi doskonale zastępują im kontakty towarzyskie.

Niestety skutki tego są często opłakane. Niezdolność do poważnego angażowania się w jakiekolwiek związki czy relacje zaowocuje w przyszłości, a nawet owocuje już teraz, coraz wyższą liczbą rozstań. Coraz więcej będzie rozwodów, wizytami w poradniach psychologicznych coraz częstsze, a prawidłowe relacji z innymi coraz rzadsze. To właśnie tymczasowość i powierzchowność znajomości sprawiają, że młodzi ludzie czują się samotni w otoczeniu wirtualnych znajomych. Tych samych znajomych, z którymi mają coraz mniej wspólnego mimo setek godzin przegadanych na czatach, setek wymienionych zdjęć i memów, i setek obejrzanych wspólnie, choć będąc daleko od siebie, filmów.

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.