Nie daj się zakwasić

Nie daj się zakwasić

Nie daj się zakwasić
fot. Pixabay.com

Czysta woda w temperaturze pokojowej ma pH równe 7.0 a więc jest obojętna. Jeśli dana substancja ma odczyn pH poniżej 7.0, wtedy mówimy, że ma odczyn kwasowy. Jeśli ma pH większe niż 7.0, wtedy ma odczyn zasadowy.

Ludzka krew ma odczyn lekko zasadowy, równy 7.4 i taki odczyn należałoby utrzymywać. W takim zasadowym środowisku procesy fizyczne i chemiczne zachodzące w organizmie, są prawidłowe.

– To co błędnie nazywamy chorobą, jest tak naprawdę manifestacją odłożonych kwasów i toksyn w ciele – powiedział doświadczony lekarz dr Robert O. Young.

Jeśli odczyn pH krwi wzrośnie powyżej 7.9 lub spadnie poniżej 6.9, wtedy człowiek umiera na, odpowiednio, zasadowicę lub kwasicę.

W przypadku zakwaszenia organizmu kwaśny staje się również mocz, dlatego najpopularniejszym sposobem badania kwasowości organizmu jest… nasikanie na papierki lakmusowe (do kupienia w każdej aptece), a później porównywanie wyniku ze skalą kolorów.

Uwaga na kwasy

Nasz organizm może zostać zakwaszony przez to, co w dzisiejszym świecie cywilizowanym zjada się w ogromnych ilościach – wszystkie przetwory mączne, kasze, z wyjątkiem kaszy jaglanej, chleby, cukier, kawa, herbata (z wyjątkiem zielonej), alkohol, wszystkie napoje gazowane.

Tłuszcze są w większości obojętne, a niektóre, jak oliwa z oliwek, mają działanie alkalizujące.

Zasadowo działają natomiast wszystkie warzywa i niektóre owoce. Najsilniej – buraki, czarne porzeczki, cytryny, wiśnie, marchew i śliwki. Wyjątkiem jest groch, który zakwasza.

Co z mięsem? Mięso czy nabiał są zagadnieniem odrębnym w tej kwestii, choć w większości mediów znajdziesz informację, że silnie zakwaszają organizm. Osoby, które mają pojęcie o biochemii białek wiedzą, że aminokwasy i proteiny mają właściwości amfoteryczne. W obecności silnych kwasów działają zasadowo, a w obecności silnych zasad – kwasowo.

Lepiej bez mięsa

Najprościej przejść na dietę wegetariańską, bo ona doskonale alkalizuje, z uwagi na brak mięsa, oczywiście z założeniem, że nie będziemy jeść wyłącznie chleba, produktów mącznych i cukru.

Niektórzy uważają, że słowo „jarosz” pochodzi od słowa „jary” czyli rześki. Stąd opinie wszystkich wegetarian o tym, że bez mięsa człowiek czuje się lepiej – bo zachowuje lekko zasadowy odczyn krwi i całego organizmu.

Organizm do pewnego momentu umie samodzielnie chronić się przed wysokim zakwaszeniem. Używa tzw. buforu wapniowego – pobiera wapń z kości i zębów, tworzy zasady i samodzielnie neutralizuje kwasy. Niestety, prędzej czy później pojawiają się choroby reumatoidalne oraz osteoporoza spowodowane niedoborami wapnia.

A może jest już jakaś „pigułka” odkręcająca konsekwencje złej diety? Oczywiście, znajdziemy różne środki alkalizujące, ale bez wyraźnej zmiany sposobu odżywiania, trudno będzie utrzymać równowagę kwasowo-zasadową.

Niestety, postęp cywilizacyjny sprawia, że ludzie permanentnie zakwaszają swój organizm jedząc kwasotwórcze posiłki. To powoduje dyskomfort i podatność na choroby, a w rezultacie sięganie po farmaceutyki i wydawanie pieniędzy na leczenie.

W moim bezmięsnym i bezglutenowym domu jaglanka króluje zdecydowanie. Robię z niej szarlotkę, pasztety, kotlety, budynie i kremy, ciasteczka, a płatków jaglanych używam do panierowania lub w bezglutenowej granoli.

Ugotowanie kaszy jest proste

Nie daj się zakwasić
fot. Pixabay.com

1 szklankę wsypuję na sito i płuczę pod bieżącą wodą.

Zagotowuję wodę w czajniku przelewam kaszę lub wsypuję kaszę na kilka chwil do wrzątku. Odcedzam, przelewam wodą i wsypuję kaszę na gotujące się 4 szklanki wody, solę łyżeczką soli.

Procedurę płukania można pominąć. Jakości kaszy i jej zdrowotności to nie przeszkadza, przepłukana jednak jest delikatniejsza i pozbawiona lekko wyczuwalnej goryczki.

Potem mieszam kaszę i zmniejszam gaz na najmniejszy, przykrywam pokrywką i zostawiam na około 25 minut. Po tym czasie kasza jest ugotowana, ale aby być pewnym można sprawdzić czy na dnie garnka nie ma wody.

Można podawać ją z sosami, surówką lub zrobić deser albo pasztet czy… kotlety.

Te ostatnie robi się tak:

Pokrojoną w kostkę cebulę poddusić na oleju do lekkiego zezłocenia. Odłożyć.

Pieczarki pokroić w kostkę i udusić na tej samej patelni. Kaszę jaglaną lekko ostudzić, na tyle, by nie poparzyć rąk przy robieniu kotletów, an następnie zmiksować w blenderze. Dodać sól, pieprz i ulubione zioła np. cząber, majeranek, czosnek.

Do kaszy wmieszać cebulę i pieczarki. Formować kotlety i panierować w płatkach owsianych lub jaglanych. Smażyć i zajadać.


 

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.