Powrót do raju – czy to jeszcze możliwe?

Powrót do raju
fot. Pexels.com

Bóg się narodził, zamieszkał wśród ludzi. To przypomnienie sytuacji z początku początków, sytuacji z Edenu, bo Bóg chodził wtedy z ludźmi na spacery. W tę noc, tak świętą noc, noc powrotu do rajskiej miłości wszelkiego stworzenia, wierzono, że nawet człowiek i wilk przestają być wrogami.

Pomyślcie, o ile lżej i przyjemniej byłoby żyć na świecie, gdyby ten szczególny dzień był powtarzany przez 365 dni w roku. Wśród rodzin, społeczności, nas emigrantów i nas narodu, nas ludzkości.

Skoro odważnie można kroczyć przez las, iść przez mrozy po skrzypiącym śniegu, nocą gwiaździstą na Pasterkę i wilków się nie bać, co dopiero by było gdyby nie bać się ludzi na ulicy, nie bać się o bezpieczeństwo w pracy, w szkole, w domu. Człowiek człowiekowi NIE byłby wilkiem.

Gdyby tak drzwi zostawiać otwarte w samochodach, domach…

Niestety, z raju zostaliśmy wygnani, przez własne nieposłuszeństwo.

Wychowani w chrześcijańskim kręgu kulturowym mamy pewnie zakorzenione przekonanie, że Wigilia Bożego Narodzenia jest to dzień pierwszy, że to dzień, w którym wszystko zacznie się od początku. Rozpocznie się nowy czas, nowy rok, a każdy nowy rok jest powtórzeniem roku poprzedniego, a zarazem roku pierwszego w którym Bóg stworzył świat.

W raju nie było śmierci i podziału na żywych i umarłych, nie było wrogości między ludźmi i zwierzętami. Wszystko współistniało w miłości. Wigilia stanowi w niektórych tradycyjnych domach w świadomości powtórzenie takiej rajskiej sytuacji, a uczta wigilijna odzwierciedlała owo pojednanie ludzi z Bogiem, a także ludzi ze zwierzętami. W raju nikt nikogo nie zjadał, nie zabijał, a zwierzęta żyły obok ludzi w przyjaźni.

Polska tradycja nakazuje, aby w Wigilię pościć, przy czym obowiązuje post ilościowy – do ukazania się pierwszej gwiazdy – jak i jakościowy, czyli zakaz pokarmów mięsnych. Pamiętamy, mamy raj, żywimy się jak należy. Ba! Mamy raj, więc i zwierzęta dostają rarytasy, opłatek i resztki z wieczerzy.

Pierwsza gwiazda wyznacza granicę między codziennością a świętem, między światem bliskim i znanym, a światem cudów, nadprzyrodzonych zjawisk i tajemnicy. Nie sposób zliczyć ile przedziwnych tradycji towarzyszyło pokoleniom naszych przodków w tym dniu.

Jak w żaden inny dzień, właśnie w Wigilię splatają się relikty wierzeń pogańskich z tradycjami chrześcijan.

Już sam wybór daty jest nieprzypadkowy, bowiem „święto chrześcijańskie miało być przeciwwagą dla obchodzonej w tym dniu w Rzymie (od 274 r.) Dies Natalis Solis Invicit (dzień narodzin niezwyciężonego słońca).”

Słońce i jego blask jest życiem. Codziennie potrzebujemy światła słonecznego, by w naszym ciele mogły prawidłowo przebiegać różnorodne procesy związane z przemianą materii. Przykładem tego jest produkcja witaminy D3.

Każdego też dnia Słońce wysyła na Ziemię promieniowanie, które zaopatruje nas w światło i ciepło. Dzięki temu możliwe jest życie na naszej planecie. Słońce powoduje, że znajdujemy się w dobrym nastroju. Duży wpływ ma serotonina, która uwalnia się pod wpływem promieniowania. Mówiąc wprost, światło słoneczne uszczęśliwia!

Powrót do raju
fot. Pexels.com
Gdzie dziś jest Raj?

Wróćmy jednak do Raju, gdzie mamy wieczne światło i ciepło, gdzie wszytko kwitnie. Żyjemy w ogrodzie, zdrowi i zgodnie z naturą. Mamy nie zaburzoną temperaturę ciała, mamy swój zdrowy rytm serca, naturalną zasadowość naszej krwi. Żadna funkcja naszych organów nie jest zaburzona, hormony działają prawidłowo, układy wszelkie działają nie zakłócone. Nie ma stresu. Jest spokój, miła atmosfera. Mamy niekrępujące fajne towarzystwo oraz robotę czyli nie wałęsamy się bezsensu. Nawadniamy ogród doprowadzając wodę do kolejnych miejsc, wyrasta coś nowego, kwitnie i owocuje. Bez nawozów i pestycydów.

Dla wielu brzmi to pewnie jak absolutna rebelia – życie poza systemem, bez numeru PESEL czy PPS, bez szczepionek i telewizora, bez tabletu i internetu, bez karty płatniczej i karty programów lojalnościowych Texaco czy Tesco. Bez strachu o dziś ani o jutro.

Wydaje się to absolutnie niewykonalne, bo przecież nie da się zniknąć z setek baz danych, nie da się skutecznie zatrzeć swoich śladów w internecie czy w banku. Nie da się spokojnie żyć bez strachu o codzienność.

A przecież jednym z elementów tej codzienności, jest to co jemy. A to co jemy jest od dawna niedoskonałe. Ziarna się „ulepsza”, modyfikuje się co możliwe, hodowle mięs dla mięsożerców to fabryki nastawionych na szybkie zyski pazernych koncernów, z każdej półki w supermarkecie atakują konserwanty i inne chemikalia.

Lecz ten dzień… taki wyjątkowy… to dzień tęsknoty, z którą trzeba się zmierzyć i nazwać ją po imieniu.

Czy ta tęsknota jest osobowa? Owijamy w bawełnę i udajemy chojraków mówiąc jedynie, że „maminych pierogów mi brak”. Czy chodzi jedynie o pierogi? A może o maminę? Czy też może o bezinteresowną miłość i poczucie opieki?

W ten dzień dom pachnie tak wyjątkowo, stół wygląda tak wyjątkowo i siadają do niego tak wyjątkowe osoby. A my wspólnie „wracamy do raju” przepraszając i wybaczając sobie nawzajem, składając „moc życzeń”. Jednak żadne z nich nie spełni się, jeśli nie zdamy sobie sprawy, że to my sami jesteśmy za ich spełnienie odpowiedzialni.

To pierwszy krok do tego, by wprowadzać rajską atmosferę tam, gdzie się pojawiamy. Zatem zróbmy ten pierwszy krok, a potem ruszajmy i napierajmy do przodu, po prostu RÓBMY „zdrowe i wesołe Święta”, a nie tylko o tym gadajmy.

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.