Problemy kadrowe straży pożarnej

Problemy kadrowe straży pożarnej

Problemy kadrowe straży pożarnej
fot. Pixabay.com

Problemy kadrowe straży pożarnej w rejonie Waterford powodują, że strażacy w niektórych miejscowościach nie są w stanie brać udziału w akcjach ratowniczych. Mimo rosnącego zagrożenia pożarowego związanego z suszą remizy w Kilmacthomas, Portlaw, Lismore i  Tallow nie mają pełnej obsady i praktycznie nie działają.

Zgodnie z przepisami przynajmniej pięciu strażaków musi być „na dyżurze” i być gotowych odpowiedzieć na wezwanie, aby uznać remizę za sprawną i gotową do akcji. Te same przepisy mówią, że strażak może być „na dyżurze” jednie przez 12 godzin. Oznacza to, że każda remiza powinna mieć przynajmniej dwie pełne pięcioosobowe drużyny. Jeśli nie uda zebrać się obu drużyn, remiza zostaje wyłączona z systemu ratowniczego i jej zadania muszą przejąć inne remizy.

Dokładnie taka sytuacja ma miejsce w Kilmacthomas, Portlaw, Lismore i Tallow, gdzie praktycznie straż pożarna nie działa mimo że na wezwanie jest gotowych zawsze czterech lub pięciu strażaków. Tym samym wszystkie wezwania są przejmowane przez remizy w Waterford lub Dungarvan. Znacząco wydłuża to czas oczekiwania na pomoc, co może być wręcz niebezpieczne biorąc pod uwagę rosnące stale zagrożenie pożarowe.

Radni zaniepokojeni ale bezsilni

Radny Seanie Power poruszył tę kwestię na ostatnim posiedzeniu Rady Miasta i Hrabstwa Waterford, zwracając uwagę, że większość mniejszych remiz boryka się z problemami kadrowymi. Jego zdaniem szczególnie widoczne jest to w przypadku Kilmacthomas, gdzie jest zaledwie siedmiu strażaków, którzy nie są w stanie zapewnić sprawnego działania remizy.

W przypadku jakiegokolwiek wypadku czy pożaru w Kilmacthomas miejscowi strażacy nie mogą uczestniczyć w akcji ratunkowej. Najbliższa remiza w Portlaw także ma kłopoty kadrowe, co oznacza, że na wezwanie odpowiadają strażacy z Tramore, Waterford lub Dungarvan. Tym samym strażacy z Kilmacthomas muszą najczęściej bezczynnie patrzeć jak wszelkie akcje ratunkowe są „obsługiwane” przez drużyny strażackie z innych miast.

– Wszyscy wiemy, że w przypadku pożaru czy wypadku czas jest na wagę złota. Tymczasem wyszkoleni i sprawni strażacy z Kilmacthomas nie mogą odpowiadać na wezwania. I to tylko dlatego, że zmienione przepisy wymagają teraz dwóch drużyn po pięć osób – mówił radny Power.

Z jego zdaniem zgadza się całkowicie radny John O’Lear, który określił sytuację lokalnych remiz strażackich jako bardzo poważną. Wyłączanie lokalnych remiz z systemu ratowniczego powoduje nie tylko wzrost zagrożenia, ale także wywołuje frustracje wśród strażaków. Muszą oni czasami bezczynnie patrzeć na wypadki lub pożary wiedząc, że dotarcie na miejsce zdarzenia zajmuje drużynom z Tramore, Waterford czy Dungarvan dwa- lub trzy razy więcej czasu.

Radni zgodzili się, że strażacy powinni być gotowi do akcji przez całą dobę. Jest to istotne szczególnie teraz gdy długotrwały brak opadów zwiększa zagrożenie pożarowe. Niestety odgórne przepisy wiążą ręce zarówno strażakom jak i radnym, którzy nie są władni uruchomić remiz ze zbyt małą obsadą.

Problemy kadrowe straży pożarnej w Waterford to nic nowego, a lokalna prasa zwracała na to uwagę już dwa lata temu. Jak się okazuje od tamtego czasu sytuacja jeszcze się pogorszyła, bowiem często sfrustrowani strażacy odchodzą ze służby. To dodatkowo zmniejsza obsadę remiz i powoduje ich wyłączenie z systemu ratowniczego.

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.