Protest przeciw współobwinianiu kobiet o gwałt

współobwinianiu
fot. NBC

W piątek, 16 listopada, kilkadziesiąt kobiet z rejonu Waterford zebrało się na John Roberts Square w centrum miasta, by zaprotestować przeciwko współobwinianiu kobiet w sprawach o gwałt. Protest w Waterford był częścią ogólnoirlandzkiej akcji protestacyjnej zorganizowanej przez posłankę Ruth Coppinger z Solidarity-PBP.

To ona pierwsza publicznie zwróciła uwagę na skandaliczne użycie dowodów w sprawie dotyczącej gwałtu na 17-letniej dziewczynie. W trakcie rozprawy przed sądem w Cork obrońcy zaprezentowali stringi argumentując, że sąd powinien wziąć pod uwagę fakt, jak była ubrana ofiara gwałtu.

Sama prezentacja takiego dowodu i takiego argumentu wywołała oburzenie, jednak masowe protesty rozpoczęły się po tym jak oskarżony o gwałt mężczyzna został uznany za niewinnego. Zdaniem ofiary prezentacja stringów jako argumentu na jej współwinę była jednym z powodów uniewinnienia oskarżonego.

– To nie pierwszy raz, kiedy takie coś się przydarza. I pewnie nie ostatni, ale tym razem chciałyśmy otwarcie wyrazić nasz sprzeciw. Podobnie jak w przypadku sprawy o gwałt w Belfaście, chciałyśmy zwrócić uwagę na to, że ubiór nie jest przyzwoleniem na gwałt – mówi Gillian Kearns, jedna z organizatorek protestu w Waterford.

Inna z organizatorek, Aislinn Fell, uważa, że w społecznej podświadomości wciąż funkcjonuje stereotyp mówiący o tym, że kobieta ubierająca się wyzywająco jest współodpowiedzialna za gwałt. Jej zdaniem sprawa przed sądem w Cork była przełomowa, bo dopiero teraz otwarcie zaczyna się mówić o tym, że „nawet stringi z koronkowym przodem nie są przyzwoleniem na stosunek seksualny”.

– To jak ktoś się ubiera nie powinno wpływać na jego bezpieczeństwo. Bo czy naprawdę rodzaj majtek jakie noszę może zachęcać do kontaktu seksualnego ze mną? Zwróćmy uwagę na to jak często sami oceniamy kogoś po jego ubiorze i jak często takie oceny są podstawą wyroków w sądzie – mówi Aislinn Fell.

Gillian Kearns stwierdziła, że w proteście nie chodzi o zmianę prawa, ale o zmianę świadomości społecznej w Irlandii.

– Chcemy, żeby ludzie zmienili sposób myślenia, żeby po prostu zaczęli myśleć logicznie. I żeby piętnowali podobne argumenty używane na sali sądowej. Przecież od roku 1999 prawo wyraźnie stwierdza, że zgodę na stosunek seksualny należy wyrazić werbalnie. To kobieta, a nie jej strój czy stan upojenia alkoholowego, decyduje o tym, czy wyraża zgodę na zbliżenie. I to usiłujemy przekazać prawnikom i sędziom – mówi Gillian Kearns. 
Potrzebny nowy raport SAVI

Protestujący domagali się także przeprowadzenia badań i opublikowania drugiego raportu SAVI (Sexual Abuse and Violence in Ireland) dotyczącego przemocy seksualnej w Irlandii. W pierwszym tego typu raporcie opublikowanym w roku 2002 stwierdzono, że istnieją poważne przeszkody dla ofiar w gwałtu w dochodzeniu sprawiedliwości przed sądem. Autorzy raportu stwierdzili również, że gwałt powoduje poważniejsze konsekwencje społeczne (łącznie z napiętnowaniem) dla ofiary niż dla sprawcy.

Minister Sprawiedliwości, Charlie Flanagan, już zapowiedział zamówienie podobnego raportu, którego wyniki mają być znane jednak dopiero w roku 2020. Jak twierdzi sam minister obecnie dostępne są jedynie raporty z poszczególnych ośrodków dla ofiar gwałtów i przemocy seksualnej, jednak nie dają one pełnego obrazu problemu w Irlandii.

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.