Rasistowskie ataki na Ballybegu

Rasistowskie ataki na Ballybegu

Rasistowskie ataki na Ballybegu
Foto: Pixibay.com
Mieszkanka osiedla Ballybeg, Favour Ajah, skarży się na powtarzające się ataki na jej dom, w wyniku których w ciągu ostatnich miesięcy straciła dwa samochody. Pani Ajah uważa, ataki można zakwalifikować jako rasistowskie i są one dziełem małej grupki miejscowych chuliganów.

Pani Ajah jest absolwentką Wydziału Pielęgniarstwa na Waterford Institute of Technology i mieszka wraz z czwórką dzieci pod tym samym adresem od roku 2008. Jej zdaniem jedynym powodem ataków jest kolor jej skóry oraz fakt, że nie jest rodowitą Irlandką.

– Nie chcę dłużej martwić się, co się może wydarzyć, co mogą zrobić mnie lub moim dzieciom. Mieszkam w Irlandii od dziesięciu lat, ukończyłam tutaj szkołę i ciężko pracuję, aby utrzymać rodzinę. Wszystkie moje dzieci mają irlandzkie paszporty i naprawdę nie rozumiem dlaczego tak jestem traktowana – mówi pani Ajah. – W tym roku ukradziono mi bramę wjazdową, włamano się do samochodu, a kilka dni potem potem go podpalono. W kolejnym samochodzie wybito szyby i połamano lusterka. Ten, którego teraz używam muszę parkować z dala od domu, bo inaczej na pewno też zostałby zniszczony.

W lutym podczas mrozów wybito szyby w salonie, przez co pani Ajah i jej dzieci musiały na pewien czas przenieść się do przyjaciół. Kilka razy rozbito jej drzwi wejściowe, a raz włamano się i okradziono ją ze sprzętu AGD.

– Chciałabym, aby ten koszmar się już skończył, głównie ze względu na dzieci. Mam już tego serdecznie dość. Chciałbym po prostu mieszkać tutaj w spokoju – dodaje pani Ajah.

Jej frustrację zwiększa fakt, że zarówno ona, jak i Garda doskonale wiedzą, kto jest odpowiedzialny za te ataki.

– Znam ich imiona i nazwiska, wiem gdzie mieszkają. To wszystko młodzi ludzie, nieletni. Garda zatrzymała kogoś w grudniu i wiem, że pozostałe sprawy są badane, ale trwa to strasznie długo. Wszystkie zdarzenia zgłaszam na Gardę, włamania, ataki słowne, wybicia szyb, ale nikt nie zrobił nic, aby mi pomóc.
Brak pomocy od władz

Niestety władze miejskie nie są w stanie pokryć kosztów napraw drzwi czy okien, a także nie są w stanie zaoferować jakiejkolwiek opieki dla pani Ajah czy jej dzieci. Wydział Mieszkaniowy nie dysponuje żadnymi wolnymi lokalami, do których mógłby przenieść rodzinę, by zapewnić jej bezpieczeństwo.

– Te ataki, włamania, obrażanie czy podpalenia trwają już od długiego czasu i czasami zdarzają się praktycznie codziennie. Moim zdaniem nie zrobiono dość, by mi pomóc czy powstrzymać sprawców – dodaje pani Ajah.

Radny John Hearne, który doskonale zna sytuację rodziny Ajah, uważa, że władze miejskie powinny eksmitować każdego, komu udowodniono udział w podobnych atakach. Jego zdaniem przepisy mówią jasno, że osoby zajmujące domy i mieszkania socjalne mają obowiązek przestrzegania prawa pod rygorem utraty miejsca zamieszkania.

– Gdyby faktycznie wprowadzono w życie te przepisy i sprawcy traciliby mieszkania czy domy po trzecim ostrzeżeniu, podobne wypadki nie miałyby miejsca. Porządni obywatele nie powinni obawiać się swoich sąsiadów i nie powinni przechodzić przez piekło jakie jest udziałem pani Ajah

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.