Weganie nie chcieli zaszkodzić rzeźnikowi

weganieKayleigh McCarthy, studentka WIT, która w ubiegłą sobotę zorganizowała protest wegan w centrum Waterford, twierdzi, że celem protestujących nie było odstraszenie klientów od jednego ze sklepów z mięsem. Protestujący stali w milczeniu pokazując filmy i zdjęcia z rzeźni, a wybór miejsca podyktowany był chęcią dotarcia do jak największej liczby osób.

Mimo kilkukrotnych próśb ze strony właściciela O’Flynns Butcher Shop na rogu John Roberts Square i George’s Street protestujący nie usunęli się sprzed witryny. Po pewnym czasie właściciel zmuszony był wezwać Gardę, która poleciła protestującym przeniesienie się w inne miejsce.

Grupa protestujących składająca się głównie ze studentów z Waterford, Galway i Wexford spotyka się w centrum miasta raz w miesiącu. Stojąc w milczeniu z maskami na twarzy pokazują przechodniom filmy i zdjęcia uświadamiające jak okrutnie bywają traktowane zwierzęta w rzeźniach.

Zdaniem Kayleigh McCarthy sobotni protest nie był skierowany bezpośrednio przeciwko O’Flynns Butcher Shop, a wybierając miejsce protestujący chcieli dotrzeć do jak największej liczby mieszkańców.

Zupełnie inne odczucia mieli właściciel oraz klienci jego sklepu. Ich zdaniem protestujący weganie celowo stanęli w tym miejscu, by zniechęcić potencjalnych klientów. Forma protestu sugerowała także, że rzeźnik jest oskarżany o okrucieństwo wobec zwierząt.

– Z przykrością musieliśmy usunąć dziś protestujących wegan sprzed naszego sklepu. Nie jesteśmy żadną korporacją, a jedynie małym lokalnym sklepem prowadzonym przez ojca i syna i zatrudniającym tylko jedną osobę. Staramy się zawsze dochować najwyższych standardów jeśli chodzi o nasze zwierzęta. Nasze produkty nie są faszerowane hormonami, antybiotykami, czy innymi sztucznymi substancjami – napisał właściciel O’Flynns Butcher Shop na swojej stronie na Facebooku.

Jednocześnie zaznaczył, że nie ma nic przeciwko pokojowym protestom, bowiem każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie i swoją opinię.

– Nie sądzę jednak byśmy byli dobrym celem takich protestów. Nie dość, że protestujących było dwa razy więcej niż nas w sklepie, to jeszcze starali się oni zniechęcić naszych stałych klientów do zakupów. Uważam, że w Waterford są inne firmy, często sprowadzające mięso niewiadomego pochodzenia, które byłby lepszym celem protestów niż mały, niezależny sklepik – podsumował całą sytuację właściciel.

W odpowiedzi na to oświadczenie Kayleigh McCarthy, która organizowała sobotni protest, stwierdziła, że właściciel sklepu źle zrozumiał intencje protestujących. Ich celem było zwrócenie uwagi na pewien problem, a nie atakowanie konkretnego sklepu.

– Osoby uczestniczące w proteście bez problemu przeniosły się dalej od sklepu, kiedy zostały o to poproszone przez Gardę. Nie mamy nic przeciwko sklepom z mięsem, bo wiemy że odpowiadają one jedynie na społeczne zapotrzebowanie. Zapewniam, że umiejscowienie protestu przed witryną tego sklepu było czysto przypadkowe i nie było naszym zamiarem straszenie klientów ani pracowników – powiedziała Kayleigh McCarthy.

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.