Zjednoczona Irlandia – realna przyszłość

Zjednoczona Irlandia
fot. Irish Central

Po raz pierwszy od roku 1922, czyli od chwili gdy wyspa została przedzielona granicą, zjednoczenie Irlandii staje się realną możliwością. Zarówno Brexit jak i zmieniająca się struktura demograficzna w Ulsterze sprawiają, że połączenie Republiki i Irlandii Północnej staje się możliwe nawet w ciągu następnej dekady.

Co więcej, postawa rządu brytyjskiego, który sprawia wrażenie jakby prowincja na sąsiedniej wyspie coraz bardziej mu ciążyła, sprawia, że wielu niezdecydowanych do tej pory mieszkańców Ulsteru skłania się ku poparciu ewentualnego zjednoczenia Irlandii.

Warto jednak pamiętać, że potencjalne zjednoczenie musi uzyskać poparcie zarówno mieszkańców północy jak i południa wyspy. Wobec coraz bardziej wyraźnych problemów gospodarczych Ulsteru, takie poparcie w Republice wcale nie musi być takie oczywiste. Prawdopodobnie rząd brytyjski chętnie pozbyłby się kuli u nogi w postaci Irlandii Północnej, ale czy tę kulę chętnie przypnie sobie rząd Republiki Irlandii wraz ze wszystkimi jej obywatelami, to wcale nie jest takie pewne.

Kiedy przyjrzeć się bliżej krainie za granicą dzielącą wyspę, okazuje się, że skala tamtejszych problemów może zniechęcić wielu do rozpoczęcia czy przyspieszenia procesu zjednoczenia.

Warto pamiętać, że Irlandia Północna nigdy nie była samowystarczalna gospodarczo. Od samego początku polegała ona na dotacjach z budżetu centralnego i po niezła stu latach takiej zależności trudno będzie zebrać z tradycją wyciągania ręki po pomoc.

Ulster jest też regionem niezwykle skomplikowanym pod względem demograficznym. Powiedzieć o nim, że jest podzielony, to nie powiedzieć nic. Podziały przebiegają tam tak głęboko, że wielu obywatelom Republiki Irlandii nawet trudno sobie wyobrazić życie w takich realiach.

Osobne szkoły protestanckie i katolickie, osobne puby, osobne kluby sportowe to tylko czubek góry lodowej. Prawdziwe podziały przebiegają niemal niewidoczne przez protestanckie i katolickie osiedla, miasteczka czy wsie. I tych podziałów, istniejących tam od stuleci, łatwo się nie zasypie.

Zjednoczona Irlandia
fot. Pexels.com

Irlandczycy, zarówno ci mieszkający na południu wyspy jak i ci z północy, nadal są podzieleni w opiniach na temat tego czy warto Irlandię jednoczyć. Szczególnie ostatnie dziesięciolecia, kiedy granica faktycznie przestał istnieć, dały wielu do myślenia. Czy jest sens znoszenia granicy, która de facto nie istnieje? Czy niewielka Republika Irlandii poradzi sobie gospodarczo i społecznie z przyjęciem prowincji, która od zawsze pozostaje poza jej granicami? Czy społeczeństwo obu części wyspy jest gotowe na wspólną przyszłość?

Takie pytania pojawiają się najczęściej w dyskusjach o potencjalnym zjednoczeniu. I na takie pytania będą musieli odpowiedzieć sobie Irlandczycy jeśli dojdzie do referendum zjednoczeniowego.

Zwolennicy przyłączenia Ulsteru do Republiki Irlandii muszą pamiętać, że takie referendum będzie dopiero początkiem, a nie końcem długiego procesu zjednoczenia. I że może się okazać, że ten proces będzie jeszcze bardziej skomplikowany niż chociażby Brexit. W końcu ani na terenie Unii Europejskiej ani w Wielkiej Brytanii nie funkcjonują bojówki czy polityczni ekstremiści nawołujący do walki o zachowanie status quo. A takie ekstrema można znaleźć po obu stronach irlandzkiej granicy.

Jednak to przede wszystkim problemy gospodarcze będą zaprzątały głowę politykom, ale i zwykłym obywatelom, w razie rozpoczęcia procesu zjednoczenia.

Zjednoczona Irlandia
fot. Pexels.com
Dotacje

Według danych z brytyjskiego Ministerstwa Skarbu roczna subwencja na rzecz Ulsteru wynosi aż 10 miliardów funtów. W razie wycofania się Brytyjczyków z Północnej Irlandii ta suma spadnie na barki rządu irlandzkiego. Oczywiście znaczna jej część to wydatki na utrzymanie sił porządkowych, w tym sporego kontyngentu wojskowego. Niektórzy obliczają, że koszt utrzymania armii w Ulsterze to nawet 5 miliardów funtów rocznie. Jeśli tak jest faktycznie, to rząd Republiki Irlandii miałby do wydania sumę o połowę mniejszą, ale wciąż znaczącą. Może to budzić szczególny sprzeciw biorąc pod uwagę fakt, że podatki odprowadzane przez obywateli i firmy z Irlandii Północnej pokryłby ten wydatek tylko w niewielkim stopniu.

Spora część tej subwencji to wydatki związane ściśle z podziałami społecznymi w Ulsterze, między innymi na osobny – protestancki i katolicki – system edukacji. Możliwe, że z czasem udałoby się osiągnąć w tej sprawie konsensus podobny do tego, który funkcjonuje na południu wyspy, jednak z pewnością nie stanie się to szybko. Do czasu rozwiązania tej kwestii wydatki pozostaną wysokie. Być może zbyt wysokie jak na kraj tak mały jak Irlandia.

Sektor publiczny

Zatrudnienie w sektorze publicznym w Irlandii Północnej przewyższa wszelkie normy znane z krajów europejskich. Faktyczny brak przemysłu oraz niechęć inwestor do angażowania się w tej wybuchowy (niekiedy dosłownie) teren sprawiają, że to państwo wzięło na siebie w dużej mierze ciężar utrzymania bezrobocia na przyzwoitym poziomie.

\Według danych statystycznych, w sektorze publicznym w Ulsterze pracuje jedna trzecia wszystkich zatrudnionych. Gdyby ten odsetek przełożyć na realia Republiki Irlandii oznaczałoby to, że zatrudnienie w tym sektorze powinno było wzrosnąć o 50 000 miejsc pracy. W razie zjednoczenia wydatki na państwowych pracowników będzie musiał przejąć rząd irlandzki, co może okazać się kolejnym poważnym wyzwaniem finansowym. Oczywiście, tak jak w przypadku dotacji państwowych, stopniowo będzie można to zatrudnienie ograniczać, jednak będzie to wymagało przynajmniej kilku, jeśli nie kilkudziesięciu lat i z pewnością zostanie okupione społecznymi protestami na Północy.

Zjednoczona Irlandia
fot. Pexels.com
Opieka zdrowotna

Republika Irlandii ma swoje własne problemy z systemem opieki zdrowotnej, ale są one niczym wobec kłopotów, które w Irlandii Północnej przeżywa NHS – brytyjski odpowiednik HSE. Niektórzy twierdzą, że zjednoczenie wyspy może popchnąć rząd jednego już wtedy kraju do zdecydowanej reformy systemu opieki zdrowotnej. Wyszłoby to na zdrowie, nota bene, wszystkim obywatelom i pozwoliłoby na poważne oszczędności.

O kilku lat na półkach brytyjskiego Ministerstwa Zdrowia leży raport na temat opieki zdrowotnej w Ulsterze, którego autorzy zaproponowali konkretne rozwiązania. Miałyby one na celu zmniejszenie kolejek do specjalistów oraz ułatwienie dostępu do lekarzy. Gdyby rozwiązania te zastosowano na terenie całej wyspy, mogłoby to uzdrowić niewydolny system.

Ostateczna decyzja będzie należała do rządu Irlandii, który ma swój własny plan naprawy HSE.

Decyzja większości

Pamiętać należy, że zjednoczenie Irlandii nastąpi tylko i wyłącznie, jeśli taką wolę wyrazi większość obywateli po obu stronach granicy. Niepewność związana z Brexitem oraz traktowanie Ulsteru coraz bardziej po macoszemu przez rząd w Londynie zwiększają szansę na osiągnięcie takiej większości na północy. Pytanie czy także obywatele Republiki Irlandii zdecydują się na poparcie zjednoczenia. Będą oni mieli w perspektywie konieczność poniesienia dużych koszt zjednoczenia oraz wyciągnięcia Ulsteru zer stanu stagnacji gospodarczej, w którą spędził tę prowincję długoletni konflikt.

Nie można też zapominać o wciąż żywych podziałach, które mogą wybuchnąć z nową mocą w razie zjednoczenia. Ich wygaszanie lub chociaż złagodzenie będzie poważnym wyzwaniem dla rządów w Dublinie i Londynie. Pierwszy będzie musiał przekonać swoich obywateli, że przyjęcie w granice Republiki setek lojalistów nie skończy się kolejną wojną domową, a ten drugi nie może sprawić wrażenia jakby owych lojalistów zostawiał na pastwę republikanów. Cały proces wymaga delikatności i przemyślenia każdego kroku oraz każdej decyzji.

Brexit, oraz fakt, że większość w Ulsterze opowiedziała się za pozostaniem w Unii Europejskiej pozwala mieć nadzieję, że obie strony będą mieć podstawę do rozpoczęcia tego żmudnego procesu. Zjednoczenie Irlandii nie nastąpi w tym dziesięcioleciu, być może nawet nie w kolejnym, ale sam fakt, że politycy i sami Irlandczycy zaczynają o tym poważnie dyskutować pozwala mieć nadzieję, że za jakiś czas z Zielonej Wyspy zniknie dzieląca ją granica.

Felieton ukazał się w magazynie MIR

Skomentuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.